ja5.jpg

Hi!

Witaj w świecie Charliego! Make yourself at home and smell the roses!

PODSUMOWANIE ROKU 2018

PODSUMOWANIE ROKU 2018

Po co są podsumowania?

Pomagają systematyzować ogrom, ogarniać chaos, przypominać i zapamiętywać to co ważne w dzisiejszym pędzącym i przepełnionym błahością świecie. Również perfumeryjnym. Jaki więc był rok 2018 dla miłośników zapachów i dla mnie osobiście oraz dla mojego bloga? Zaczynamy!

CharlieNose w końcu wystartował – to była dla mnie największa radość już na samym początku roku. A stało się to dzięki nieocenionej pomocy dobrej osoby, która sprawiła, że właściwy blog w końcu zaistniał w cyberprzestrzeni. Ciągle się wszystkiego tu uczę i jestem Wam wdzięczny za cierpliwość i tolerancję, bo zdaję sobie sprawę, że zawsze jest coś do poprawienia, ulepszenia, usprawnienia. Ale hula i to jest najważniejsze.

Jako Charlie przewąchałem w tym roku dziesiątki nowych, ale nie tylko nowych, zapachów, uczestniczyłem w licznych premierach, prezentacjach marek, warsztatach, targach i spotkaniach. To wszystko niezmiennie dodaje mi pary do działania! Przeczytałem dziesiątki recenzji i sam parę napisałem. Przebrnąłem przez wiele artykułów, online i na papierze (moje odkrycie to magazyn NEZ!), przestudiowałem też kilka pozycji książkowych w temacie. Regularnie odwiedzałem perfumerie – te sieciowe i niszowe – by zdawać Wam w moich mediach społecznościowych relacje z tego, co w pachnącej trawie piszczy. Na spotkaniach perfumeryjnych freaków poznawałem nie tylko imponujące kolekcje, ale przede wszystkim ich właścicieli - fantastycznych ludzi, z którymi dzielę pasję. Przeprowadziłem parę wywiadów. Co więcej ukręciłem nawet własne perfumy!


Z przyjemnością wspominam zimową, ale skąpaną w zieleniach premierę Aury Muglera. Wspaniałe warsztaty, na których aż kipiało od przypraw w wyjątkowym miejscu,a jakim jest concept store Sen Nocy Letniej. Na przełomie zimy i wiosny odwiedziłem Londyn, a w nim słynny Salon de Parfum w Harrodsie. Nie ma nic z przesady w stwierdzeniu, że to miejsce zapiera dech w piersiach (i nosie). Świętowałem wraz z perfumerią Galilu 50-lecie mojej ukochanej marki Diptyque, delektując się stworzonymi na tę okazję dwoma nowymi kompozycjami w kultowych, owalnych flakonach. W czerwcu wąchałem róże w ogrodzie botanicznym w podwarszawskim Powsinie i uczestniczyłem w otwarciu nowej perfumerii Galilu, która jest miejscem, do którego zawsze kocham wracać. Informowałem Was o tym, że perfumeria Quality otwiera swoje kolejne filie – w Gdańsku i w Łodzi – co napawało mnie radością, bo od tego roku nie tylko mieszkańcy stolicy mogą cieszyć się ich wyjątkową ofertą. Choć jeszcze nie pojawiłem się na łamach debiutującego w tym roku Vogue’a, wzmiankę z mojego bloga umieściły bardzo cenione przeze mnie Wysokie Obcasy. Zagościłem też na zaprzyjaźnionym blogu u Zuzy (www.trafna.pl). Moje wybrane teksty mogliście też czytać na Enter The ROOM - tam gdzie cała moja perfumeryjna przygoda się zaczęła. Latem dokonałem nie lada znaleziska w postaci zakurzonego pudełka, które mój Dziadek w latach 70 przywiózł z Indii. Zawierało ono puder z drewna sandałowego i olejek sandałowy ze słynnego Mysore. We wrześniu uczestniczyłem w targach Beauty w Katowicach, gdzie w panelu dyskusyjnym prowadzonym przez Ewę Drzyzgę opowiadałem o męskiej świadomości urodowej. Przy okazji tej podróży, odwiedziłem w końcu szalenie klimatyczne miejsce z bardzo przyjazną obsługą – katowicką perfumerię Lulua. W drugiej połowie roku gościłem dwukrotnie w Domu Perfum Quality – raz, aby komponować zapachy z marką Jovoy, drugi, aby medytować z Olivierem Durbano w oparach jego najnowszego zapachu. Z radością odnotowałem powrót marki Jacques Zolty w perfumerii Mon Credo, który uświetnił sam założyciel. W październiku otarłem się o hiperwentylację, gdy dotarła do mnie wiadomość, że w Warszawie powstaje pierwszy butik beauty Chanel z pełną linią zapachów Les Exclusifs de Chanel. Oczywiście nie mogło mnie zabraknąć na otwarciu! W przedświątecznym już klimacie, gościłem na zaproszenie marki Eisenberg na usianej diamentami prezentacji luksusowej linii pielęgnacyjnej. Nigdy tego nie zapomnę, bo pomimo pluchy i szarzyzny na zewnątrz, gospodarze wyczarowali dla nas wtedy za oknem iście alpejski pejzaż.


Co jeszcze? Niestety potłukłem jeden flakon – Feminista. Tak się kończą sesje foto przy wietrznej pogodzie na balkonie. Wraz z całą społecznością perfumeryjną pożegnałem też w tym roku znamienitą postać świata stylu i elegancji – Huberta de Givenchy. Wyjątkowe upały pozwalały mi przetrwać świetne letnie premiery marek Hermès i Acqua di Parma, a także moje nowe urodowe akcesorium – butelka na wodę bkr. Zupełnie bym zapomniał! W jedną z takich właśnie upalnych sobót odbyłem wraz z przyjaciółmi z innych miast istny maraton perfumeryjny po Warszawie! Odwiedziliśmy wtedy 7 zapachowych miejsc na mapie stolicy. Wąchaniu i rozmowom nie było końca! Powstał nawet pomysł rozkręcenia biznesu w dziedzinie turystyki perfumeryjnej.


Na blogu czekało na was ponad 60 recenzji i prezentacji zapachów, kosmetyków, marek i innych ładnych rzeczy. Przygotowałem też dla Was 14 lekcji perfumeryjnego angielskiegoWord of the Day. Kudos to all of you diligent students! Śledziliście też moje Tygodnie z Jednym Składnikiem, a było ich aż sześć -  z tytoniem, różą, nutami zielonymi, miętą, cytrusami i sandałowcem. Był też i Miesiąc z Jednym Składnikiem – cały październik bombardowałem Was wetywerią, zarażony tą nutą przez wspaniałą Zofię Pinchinat-Witucką z zaprzyjaźnionej marki Creamy. To ona jeszcze całkiem niedawno przesyłała mi filmiki z upalnego Haiti, gdzie ta dzika trawa jest lokalnym złotem. Na blogu znajdziecie z nią wywiad, jak również bardzo ciekawą rozmowę z Jamesem Heeley, którą miałem przyjemność przeprowadzić przy okazji jego niedawnej wizyty w perfumerii Galilu. Mega samo-duma! Pamiętajmy, że Charlie działa trójtorowo. Obok bloga, na którym właśnie się znajdujecie, zaczepiam Was prawie codziennie na FB-owym fan page’u CharlieNose. Jestem też dość aktywny na Instagramie (charlienose.pl), gdzie wyżywam się zdjęciowo. Tam też letnią porą nadawałem dla Was “audycje z altany”.

Na koniec tych przydługawych już chyba podsumowań, muszę wspomnieć o wspaniałych ludziach, którzy towarzyszyli mi w perfumowej przygodzie przez cały długi rok. To z nimi wąchałem, śmiałem się i spierałem, co do wyższości jednej nuty nad drugą. To oni pokazywali mi, co warto poznać i gdzie tego szukać. To z nimi nieustannie dealowałem próbkami i odlewkami. To dzięki nim udało mi się powąchać (ponownie lub po raz pierwszy) „wielkich nieobecnych” – Lui Rochasa, Gucci Rush for Men, Rive Gauche YSL, vintage wersję Gentlemena od Givenchy, Aedes de Venustas L’Artisan Parfumeur, Iris Silver Mist Lutensa, Kapsule Woody Lagerfelda, czy mój ukochany zapach sprzed lat – Jazz Prestige YSL. Z ich pomocą do mojej kolekcji dołączyły takie rarytasy jak Nina Ricci Memoire d’Homme, Volutes EDT od Diptyque, czy pierwsza, premierowa wersja Opium pour Homme YSL w granatowym garniturku! Wielkie dzięki!

Przejdźmy jednak do właściwego podsumowania roku, zanim zaśniecie nad smartfonem albo wyłączycie laptopa. Podszedłem do tematu dość kompleksowo, w wyniku czego powstało aż … 27 kategorii, w których wyłoniłem swoich zwycięzców oraz tzw. runners-up, czyli zdobywców drugiego miejsca. Niektóre kategorie są oczywiste, inne mniej, bo zupełnie osobiste. Wszystkie wybory, o czym chyba nie muszę przypominać, są totalnie subiektywne i nie roszczą sobie prawa racji absolutnej. W tym roku, w związku z przybierającą na sile falą flankeromanii, zrezygnowałem z osobnej kategorii tego typu. Wszystkie zapachy debiutujące w 2018 roku - czy to zapachy zupełnie nowe czy flankery – potraktowałem na równi.

Premiera marki The House of Oud w Perfumerii Quality. Te flakony są wyjątkowe!

Premiera marki The House of Oud w Perfumerii Quality. Te flakony są wyjątkowe!

Jasminum Grandimango w cukiernii Lukullus - szaleństwo dla zmysłów!

Jasminum Grandimango w cukiernii Lukullus - szaleństwo dla zmysłów!

W tym roku zupełnie zapomniałem o Światowym Dniu Brody, który przypada w pierwszą sobotę września!

W tym roku zupełnie zapomniałem o Światowym Dniu Brody, który przypada w pierwszą sobotę września!

Zapraszam zatem do lektury i ożywionej dyskusji!

Wybitne, oszałamiające połączenie neroli, słoności i żywic w nowym flankerze Bottega Veneta oraz cudowna krystaliczna i zielona kwiatowość od Cartiera!!

Wybitne, oszałamiające połączenie neroli, słoności i żywic w nowym flankerze Bottega Veneta oraz cudowna krystaliczna i zielona kwiatowość od Cartiera!!

Declaration Parfum to flanker zrobiony na 6! Wystarczająco podobny, aby zachować DNA oryginału, wystarczająco różny, aby wnieść nową jakość. Jaką nową jakość? Skórzaną i orientalną. Reinterpretacja klasycznej wody Terre d’Hermes, w której uwypuklono akordy bergamoty, wetywerii i pieprzu, to z kolei wspaniała, zielona i optymistyczna wetyweria dla początkujących. Cudownie orzeźwia!

Declaration Parfum to flanker zrobiony na 6! Wystarczająco podobny, aby zachować DNA oryginału, wystarczająco różny, aby wnieść nową jakość. Jaką nową jakość? Skórzaną i orientalną. Reinterpretacja klasycznej wody Terre d’Hermes, w której uwypuklono akordy bergamoty, wetywerii i pieprzu, to z kolei wspaniała, zielona i optymistyczna wetyweria dla początkujących. Cudownie orzeźwia!

Ta tuberoza jest do schrupania! A właściwie nie, bo jest cudownie kremowa - jak deser, który chce się jeść bez końca. Znajdziecie ją w Quality. Nowy zapach Byredo zachwycił mnie połączeniem ostrego pieprzu i dojrzałej figi. Stoi na półkach Galilu.

Ta tuberoza jest do schrupania! A właściwie nie, bo jest cudownie kremowa - jak deser, który chce się jeść bez końca. Znajdziecie ją w Quality. Nowy zapach Byredo zachwycił mnie połączeniem ostrego pieprzu i dojrzałej figi. Stoi na półkach Galilu.

Szalenie elegancka i męska propozycja z dziegciem w roli głównej. Bois Sikar od Atelier des Ors (Quality) dodaje rysu gentlemana. Tempo, które jest jednym z dwóch zapachów celebrujących 50-cio lecie marki Diptyque (Galilu), to piękna zielona paczula. Zdecydowanie na mniej zobowiązujące okazje.

Szalenie elegancka i męska propozycja z dziegciem w roli głównej. Bois Sikar od Atelier des Ors (Quality) dodaje rysu gentlemana. Tempo, które jest jednym z dwóch zapachów celebrujących 50-cio lecie marki Diptyque (Galilu), to piękna zielona paczula. Zdecydowanie na mniej zobowiązujące okazje.

Najgenialniejsze cytrynowe otwarcie, które przechodzi w akord dymu, to nowy zapach w kolońskiej kolekcji Hermes. Paris-Deauville od Chanel to z kolei nieoczywisty świeżak, ozdobiony zielonością bazylii i podszyty paczulą. Jak spacer po letnim lesie!

Najgenialniejsze cytrynowe otwarcie, które przechodzi w akord dymu, to nowy zapach w kolońskiej kolekcji Hermes. Paris-Deauville od Chanel to z kolei nieoczywisty świeżak, ozdobiony zielonością bazylii i podszyty paczulą. Jak spacer po letnim lesie!

No. 5 w karminowej czerwieni! Ten flakon to prawdziwy statement i absolutna odmiana klasyka. Przepiękny na żywo! Flakon nowej, toaletowej Pantery Cartiera z kolei tak idealnie leży w dłoni, że nie chce się go wypuszczać! No chyba żeby rozproszyć w nim wiosenne słońce…

No. 5 w karminowej czerwieni! Ten flakon to prawdziwy statement i absolutna odmiana klasyka. Przepiękny na żywo! Flakon nowej, toaletowej Pantery Cartiera z kolei tak idealnie leży w dłoni, że nie chce się go wypuszczać! No chyba żeby rozproszyć w nim wiosenne słońce…

Uwielbiam niebieski oraz kokardki! Ten flakon wygląda jakby ubrał się w nonszalancką muszkę! Do tego korek stylizowany na guzik Burberry. Z grawerem! Doskonałość szczegółu! Woda perfumowana Gentleman Givenchy skryta jest natomiast w cudnej urody atramentowo czarnym monolicie.

Uwielbiam niebieski oraz kokardki! Ten flakon wygląda jakby ubrał się w nonszalancką muszkę! Do tego korek stylizowany na guzik Burberry. Z grawerem! Doskonałość szczegółu! Woda perfumowana Gentleman Givenchy skryta jest natomiast w cudnej urody atramentowo czarnym monolicie.

Z reguły nie lubię ‘na bogato’, ale flakony The House of Oud (Quality) są tak niezwykłe, że aż piękne. Szczególnie w tym odcieniu. To najpiękniejszy przycisk do papieru na moim biurku ever! Z kolei nowe flakony Parfumerie Generale Pierre Gillaume (Galilu) zachwyciły mnie swoją pofalowaną, lakierowaną czernią.

Z reguły nie lubię ‘na bogato’, ale flakony The House of Oud (Quality) są tak niezwykłe, że aż piękne. Szczególnie w tym odcieniu. To najpiękniejszy przycisk do papieru na moim biurku ever! Z kolei nowe flakony Parfumerie Generale Pierre Gillaume (Galilu) zachwyciły mnie swoją pofalowaną, lakierowaną czernią.

Niestety w obu przypadkach moje oczekiwania podsycone pięknem flakonów nie zostały zaspokojone tym, co otrzymałem w środku. W nowym zapachu Bvlgari nie czuje za grosz drewna, nie mówiąc już o jego esencji, natomiast Si Passione jest tak nudne i szamponowate, że powinno mieścić się raczej we flakonie o kolorze brudnego różu. Po raz kolejny potwierdza się reguła “Don’t judge the book by its cover”.

Niestety w obu przypadkach moje oczekiwania podsycone pięknem flakonów nie zostały zaspokojone tym, co otrzymałem w środku. W nowym zapachu Bvlgari nie czuje za grosz drewna, nie mówiąc już o jego esencji, natomiast Si Passione jest tak nudne i szamponowate, że powinno mieścić się raczej we flakonie o kolorze brudnego różu. Po raz kolejny potwierdza się reguła “Don’t judge the book by its cover”.

Zielona, chłodna, drzewna, ziemista, smolista - mało tak wszechstronnych nut jak wetyweria! W tym roku nosiłem ją jak szalony wiosną i latem. Do kolekcji dołączyły Grey Vetiver Forda i Vetiver 46 Le Labo. Czarna porzeczka (a zwłaszcza jej liście) zachwyca mnie nie od tego roku. W tym jednak poznałem jej wybitne interpretacje - w Prolixe, Mercedes Benz Select i wersji vintage Opium pour Homme.

Zielona, chłodna, drzewna, ziemista, smolista - mało tak wszechstronnych nut jak wetyweria! W tym roku nosiłem ją jak szalony wiosną i latem. Do kolekcji dołączyły Grey Vetiver Forda i Vetiver 46 Le Labo. Czarna porzeczka (a zwłaszcza jej liście) zachwyca mnie nie od tego roku. W tym jednak poznałem jej wybitne interpretacje - w Prolixe, Mercedes Benz Select i wersji vintage Opium pour Homme.

Kocham Keirę, kocham Chanel - co więc mogło z tego wyniknąć? Tylko miłość do kwadratu! Jej wygląd, ta impreza, muzyka, pstrykanie palcami, wołanie co-co, gwizdanie ptaszka… Coco Forever! Koniecznie obejrzyjcie film! Czy te śmieci są obrzydliwe? Dla mnie piękne! Jak z obrazów holenderskich mistrzów. Oby wszystkie śmieci tak wyglądały!

Kocham Keirę, kocham Chanel - co więc mogło z tego wyniknąć? Tylko miłość do kwadratu! Jej wygląd, ta impreza, muzyka, pstrykanie palcami, wołanie co-co, gwizdanie ptaszka… Coco Forever! Koniecznie obejrzyjcie film! Czy te śmieci są obrzydliwe? Dla mnie piękne! Jak z obrazów holenderskich mistrzów. Oby wszystkie śmieci tak wyglądały!

Sreberko z czekoladek i majtkowy róż to nie jest dla mnie fajne  połączenie. Tym bardziej, że trzymając flakon w ręku miałem nieodparte  wrażenie, że to sreberko zaraz zejdzie. Nie potrafię się dopatrzeć w  nowym flakonie Diora niczego, nawet w najmniejszym stopniu, ładnego.  Niestety dinozaury w wydaniu śmiesznym również nie są moją bajką. Po  prostu nie chciałbym czegoś takiego na półce. Sorry za bycie smutasem!

Sreberko z czekoladek i majtkowy róż to nie jest dla mnie fajne połączenie. Tym bardziej, że trzymając flakon w ręku miałem nieodparte wrażenie, że to sreberko zaraz zejdzie. Nie potrafię się dopatrzeć w nowym flakonie Diora niczego, nawet w najmniejszym stopniu, ładnego. Niestety dinozaury w wydaniu śmiesznym również nie są moją bajką. Po prostu nie chciałbym czegoś takiego na półce. Sorry za bycie smutasem!

Prolixe jest cudownie owocowy (porzeczki i ananas), a do tego emanuje skórą, szafranem i przyprawami. Ma dandysowski sznyt! I trwa na mojej skórze forever. Do tanich nie należy, ale na szczęście można upolować malucha w Mon Credo. Kapsule Woody odkryłem po latach dzięki dobrej perfumeryjnej duszy. Zachwycające i absolutnie komfortowe połączenie śliwki, cedru i mchu. Plus idealnie wyważona dawka słodyczy.

Prolixe jest cudownie owocowy (porzeczki i ananas), a do tego emanuje skórą, szafranem i przyprawami. Ma dandysowski sznyt! I trwa na mojej skórze forever. Do tanich nie należy, ale na szczęście można upolować malucha w Mon Credo. Kapsule Woody odkryłem po latach dzięki dobrej perfumeryjnej duszy. Zachwycające i absolutnie komfortowe połączenie śliwki, cedru i mchu. Plus idealnie wyważona dawka słodyczy.

Piżmo! Cielesne, ciepłe, dyskretne. W Musc Encense z szałwią i  kadzidłem, we Fleur de Peau z irysową nutą. Oba do wzięcia w Galilu.

Piżmo! Cielesne, ciepłe, dyskretne. W Musc Encense z szałwią i kadzidłem, we Fleur de Peau z irysową nutą. Oba do wzięcia w Galilu.

Od tego połączenia wiciokrzewu i bylicy uśmiech samoistnie pojawia się na twarzy. Nowość od Jo Malone (Douglas) jest świeżutka i przepełniona optymizmem. Magnolia w wydaniu Bvlgari to cytrusowe ujęcie tego romantycznego kwiatu. Zatem jeśli na randkę, to tylko taką szaloną!

Od tego połączenia wiciokrzewu i bylicy uśmiech samoistnie pojawia się na twarzy. Nowość od Jo Malone (Douglas) jest świeżutka i przepełniona optymizmem. Magnolia w wydaniu Bvlgari to cytrusowe ujęcie tego romantycznego kwiatu. Zatem jeśli na randkę, to tylko taką szaloną!

Gender bender, czyli zapach łamiący schematy płci. Colonia Pura, oficjalnie dedykowana facetom, z pewnością zachwyci swoją białokwiatową nutą panie. Nowa wersja wody perfumowanej Bottega Veneta powinna pięknie ułożyć się na męskiej skórze, emanując skórą, ambroksanem i lekką wanilią (me-tested!),

Gender bender, czyli zapach łamiący schematy płci. Colonia Pura, oficjalnie dedykowana facetom, z pewnością zachwyci swoją białokwiatową nutą panie. Nowa wersja wody perfumowanej Bottega Veneta powinna pięknie ułożyć się na męskiej skórze, emanując skórą, ambroksanem i lekką wanilią (me-tested!),

Bez ostentacji i nachalności, ale i z ciekawie ujętą przełamującą nutą. W Ck Women to zielony eukaliptus, w Select od Mercedesa - czarna porzeczka. Chciałbym, żeby tak pachniały wszystkie biura!

Bez ostentacji i nachalności, ale i z ciekawie ujętą przełamującą nutą. W Ck Women to zielony eukaliptus, w Select od Mercedesa - czarna porzeczka. Chciałbym, żeby tak pachniały wszystkie biura!

Linia Hinoki Le Labo (Galilu) to drzewność idealna! A do tego w postaci kremu do rąk czy balsamu do ciała utrzymuje swój aromat bardzo długo na skórze. Z tym kremem do rąk się chyba szybko nie rozstanę!  Jeśli będziecie mieli szczęście powąchać olejek (absolut) wetiwerowy w atelier Creamy oszalejecie! Właścicielka sprowadza go z Haiti - światowej stolicy tej egzotycznej trawy. Dwie krople na nadgarstki i tyle zapachowego szczęścia!

Linia Hinoki Le Labo (Galilu) to drzewność idealna! A do tego w postaci kremu do rąk czy balsamu do ciała utrzymuje swój aromat bardzo długo na skórze. Z tym kremem do rąk się chyba szybko nie rozstanę!
Jeśli będziecie mieli szczęście powąchać olejek (absolut) wetiwerowy w atelier Creamy oszalejecie! Właścicielka sprowadza go z Haiti - światowej stolicy tej egzotycznej trawy. Dwie krople na nadgarstki i tyle zapachowego szczęścia!

Absolutny hit roku! Pierwszy beatu butik Chanel w Polsce ma wszystko, na co fani marki czekali od lat - edycje limitowane, pełną ofertę pielęgnacji i makijażu oraz (werble!) całą linie butikowych zapachów Les Exclusifs de Chanel. Wypatrujcie go na parterze warszawskiej Galerii Mokotów.  Deser nie z tej ziemi, który zachwyca wszystkie zmysły - smaku, to oczywiste, zapachu, bo rzeczywiście pachnie jaśminem, wzroku, bo wygląda jak małe dzieło sztuki i słuchu… sami posłuchajcie - Jasminum Grandimango! Został stworzony w kolaboracji między cukiernią Lukullus i Mood Scent Bar dla uczczenia 5-cio lecia perfumerii. Jest nadal do spróbowania!

Absolutny hit roku! Pierwszy beatu butik Chanel w Polsce ma wszystko, na co fani marki czekali od lat - edycje limitowane, pełną ofertę pielęgnacji i makijażu oraz (werble!) całą linie butikowych zapachów Les Exclusifs de Chanel. Wypatrujcie go na parterze warszawskiej Galerii Mokotów.
Deser nie z tej ziemi, który zachwyca wszystkie zmysły - smaku, to oczywiste, zapachu, bo rzeczywiście pachnie jaśminem, wzroku, bo wygląda jak małe dzieło sztuki i słuchu… sami posłuchajcie - Jasminum Grandimango! Został stworzony w kolaboracji między cukiernią Lukullus i Mood Scent Bar dla uczczenia 5-cio lecia perfumerii. Jest nadal do spróbowania!

Medytacja dla świata poprowadzona w dwóch językach przez najbardziej ezoterycznego nosa, jakiego znam, a na dodatek w oparach kadzideł i jego najnowszego zapachu. Takie premiery nie zdarzają się na co dzień! A właśnie tak było w Perfumerii Quality na premierze nowego zapachu Oliviera Durbano. Prawie rok wcześniej zauroczyła mnie pewna zielona wróżka, która nowy eliksir Muglera nakładała nam na nadgarstki czarodziejską pałeczką. Taka Aura panowała w Piekle nad Niebem w mroźnym styczniu tego roku!

Medytacja dla świata poprowadzona w dwóch językach przez najbardziej ezoterycznego nosa, jakiego znam, a na dodatek w oparach kadzideł i jego najnowszego zapachu. Takie premiery nie zdarzają się na co dzień! A właśnie tak było w Perfumerii Quality na premierze nowego zapachu Oliviera Durbano. Prawie rok wcześniej zauroczyła mnie pewna zielona wróżka, która nowy eliksir Muglera nakładała nam na nadgarstki czarodziejską pałeczką. Taka Aura panowała w Piekle nad Niebem w mroźnym styczniu tego roku!

Czy lepsze rzeczywiście jest wrogiem dobrego? W przypadku Galilu przy Koszykowej ta zasada zupełnie się nie sprawdza. Z czegoś co było perełką zrobiono designerski diament! Jedno się nie zmieniło - przyjazna i niezobowiązująca atmosfera - są za to nowe marki: Le Labo, Abel i Kilian. Collage to niepozorny, ale bardzo elegancki concept store przy ul. Rozbrat, w którym oprócz zapachów i kosmetyków (Parle Moi de Parfum, Raaw, Abel) znajdziecie wysmakowaną biżuterię, akcesoria, lustra, meble i szalenie modne ostatnio rollery do twarzy i ciała.

Czy lepsze rzeczywiście jest wrogiem dobrego? W przypadku Galilu przy Koszykowej ta zasada zupełnie się nie sprawdza. Z czegoś co było perełką zrobiono designerski diament! Jedno się nie zmieniło - przyjazna i niezobowiązująca atmosfera - są za to nowe marki: Le Labo, Abel i Kilian. Collage to niepozorny, ale bardzo elegancki concept store przy ul. Rozbrat, w którym oprócz zapachów i kosmetyków (Parle Moi de Parfum, Raaw, Abel) znajdziecie wysmakowaną biżuterię, akcesoria, lustra, meble i szalenie modne ostatnio rollery do twarzy i ciała.

Kolekcja biała i kolekcja czarna. Obie w równym stopniu mnie zafascynowały. Atelier des Ors (Quality) w bieli szuka piękna i czystości sztuki, podając nam pomarańcze na trzy różne sposoby. En Aparte od Histoire de Parfums (Mon Credo) to odrobinę cięższy, ale w równym stopniu piękny zapachowy kaliber. Zawiesiste pachnidła czerpią z piękna słowa pisanego i nieziemsko pięknie się nazywają - Prolixe, Outrecuidant i Irreverent.

Kolekcja biała i kolekcja czarna. Obie w równym stopniu mnie zafascynowały. Atelier des Ors (Quality) w bieli szuka piękna i czystości sztuki, podając nam pomarańcze na trzy różne sposoby. En Aparte od Histoire de Parfums (Mon Credo) to odrobinę cięższy, ale w równym stopniu piękny zapachowy kaliber. Zawiesiste pachnidła czerpią z piękna słowa pisanego i nieziemsko pięknie się nazywają - Prolixe, Outrecuidant i Irreverent.

Z kolekcji butikowej do ogólnodostępnej - taki skok zrobił zapach Ombre Leather Toma Forda. I tylko na dobre mu to wyszło! Nowy flakon jest urodziwy, a skóra połączona z jaśminem, ambrą i kardamonem wybrzmiewa na naszej skórze w komfortowy i absolutnie noszalny sposób seksownie. Jacques Zolty powrócił! Tym razem do Mon Credo. To bardzo cieszy, bo ta marka oferuje kilka bardzo ciekawych kompozycji, jak słono-liliowe Lily Beach, ozonowe Ombrella Crush, czy szampańsko-różane le Snob.

Z kolekcji butikowej do ogólnodostępnej - taki skok zrobił zapach Ombre Leather Toma Forda. I tylko na dobre mu to wyszło! Nowy flakon jest urodziwy, a skóra połączona z jaśminem, ambrą i kardamonem wybrzmiewa na naszej skórze w komfortowy i absolutnie noszalny sposób seksownie. Jacques Zolty powrócił! Tym razem do Mon Credo. To bardzo cieszy, bo ta marka oferuje kilka bardzo ciekawych kompozycji, jak słono-liliowe Lily Beach, ozonowe Ombrella Crush, czy szampańsko-różane le Snob.

Le Labo to było coś, o czym można było przez dłuższy czas tylko pomarzyć. Kultowy przedmiot pożądania! Od czerwca tego roku w końcu w Polsce i to w idealnej oprawie perfumerii Galilu. Liczymy, że z czasem pojawią się też osławione City Exlusives! Clean to kolejna kultowa marka zza Atlantyku. Świeżość, czystość, a nawet gorące pranie i to za całkiem fajna cenę!

Le Labo to było coś, o czym można było przez dłuższy czas tylko pomarzyć. Kultowy przedmiot pożądania! Od czerwca tego roku w końcu w Polsce i to w idealnej oprawie perfumerii Galilu. Liczymy, że z czasem pojawią się też osławione City Exlusives! Clean to kolejna kultowa marka zza Atlantyku. Świeżość, czystość, a nawet gorące pranie i to za całkiem fajna cenę!

Latem hydrolat Creamy zastępował mi idealnie krem. Tak dobrze nawilża. Teraz używam go codziennie dla odświeżenia po myciu. Nie pachnie pięknie, ale to świadczy o jego naturalności! I jest eko, bo można go ponownie napełnić. Mydło do włosów 4 szpaki robi robotę sto razy lepiej niż szampon! Szkoda tylko, że tak szybko się kończy..

Latem hydrolat Creamy zastępował mi idealnie krem. Tak dobrze nawilża. Teraz używam go codziennie dla odświeżenia po myciu. Nie pachnie pięknie, ale to świadczy o jego naturalności! I jest eko, bo można go ponownie napełnić. Mydło do włosów 4 szpaki robi robotę sto razy lepiej niż szampon! Szkoda tylko, że tak szybko się kończy..

“Zjadłem” już w swoim życiu wiele balsamów do brody, ale w tym roku 1 miejsce absolutnie zajął Treser Niedźwiedzi polskiej marki Cyrulicy. Dla wielbicieli zapachów leśno-drzewnych to must-have! A do tego jest go tak dużo, że będę się nim cieszył jeszcze długo, długo w 2019 roku. Olejek do opalania marki Eisenberg to istne złoto! Wspaniale nawilża skórę, nadaje zdrowy, dyskretny połysk i bosko pachnie! Czym? Luksusowymi wakacjami w butelce! Pamiętajcie jednak, że ma dość niski faktor ochronny, bo tylko 6.

“Zjadłem” już w swoim życiu wiele balsamów do brody, ale w tym roku 1 miejsce absolutnie zajął Treser Niedźwiedzi polskiej marki Cyrulicy. Dla wielbicieli zapachów leśno-drzewnych to must-have! A do tego jest go tak dużo, że będę się nim cieszył jeszcze długo, długo w 2019 roku. Olejek do opalania marki Eisenberg to istne złoto! Wspaniale nawilża skórę, nadaje zdrowy, dyskretny połysk i bosko pachnie! Czym? Luksusowymi wakacjami w butelce! Pamiętajcie jednak, że ma dość niski faktor ochronny, bo tylko 6.

Ostatnia kategoria to odrobina prywaty. Be z cierpliwością znosi moją perfumeryjna pasję z wszystkimi jej dziwactwami (testowanie spalonego drewna o północy, ustawianie flakonowych ołtarzyków, podbieranie Jej woreczków po biżuterii do noszenia flakonów). Jestem Jej za to ogromnie wdzięczny! Ale jest też świetną testerką zapachów o określonych upodobaniach, która sprowadza mnie czasem z niszowych piedestałów na mainstreamową ziemię i udowadnia (na swojej skórze), że nie tylko wymyślne formuły mogą zachwycać. W tym roku szczególnie upodobała sobie zapach Jo Malone Jasmine Sambac & Marigold - gdzie jaśminowa nuta jest pięknie otoczona akordem drzewno-ambrowym. Drugim, często wąchanym przeze mnie na Be zapachem, w tym roku była słono-jeżynowo-sandałowa kompozycja Abercrombie&Fitch First Instinct Blue. Oba zapachy pokochałem dzięki Niej!

Ostatnia kategoria to odrobina prywaty. Be z cierpliwością znosi moją perfumeryjna pasję z wszystkimi jej dziwactwami (testowanie spalonego drewna o północy, ustawianie flakonowych ołtarzyków, podbieranie Jej woreczków po biżuterii do noszenia flakonów). Jestem Jej za to ogromnie wdzięczny! Ale jest też świetną testerką zapachów o określonych upodobaniach, która sprowadza mnie czasem z niszowych piedestałów na mainstreamową ziemię i udowadnia (na swojej skórze), że nie tylko wymyślne formuły mogą zachwycać. W tym roku szczególnie upodobała sobie zapach Jo Malone Jasmine Sambac & Marigold - gdzie jaśminowa nuta jest pięknie otoczona akordem drzewno-ambrowym. Drugim, często wąchanym przeze mnie na Be zapachem, w tym roku była słono-jeżynowo-sandałowa kompozycja Abercrombie&Fitch First Instinct Blue. Oba zapachy pokochałem dzięki Niej!









*RECENZJA* - Etat Libre d'Orange, I Am Trash - Les Fleurs du Déchet

*RECENZJA* - Etat Libre d'Orange, I Am Trash - Les Fleurs du Déchet

*NOWA MARKA* - 100BON

*NOWA MARKA* - 100BON