Hi!

Witaj w świecie Charliego! Make yourself at home and smell the roses!

Nowe oblicze świec Diptyque

Nowe oblicze świec Diptyque

Każdy event Diptyque to niezapomniana celebracja. Kolekcjonuję je w swojej pamięci, a niespełna tydzień temu dodałem do tego zbioru kolejne cudowne przeżycie.

W minimalistycznym wnętrzu Galerii Consonni Radziszewski marka zaprezentowała nową odsłonę swoich kultowych świec — odmienionych po raz pierwszy od dekad. I jak to zwykle bywa w przypadku Diptyque, drogi nie szukano tu w krzykliwych zmianach, lecz w detalach. Sztuką jest zmienić kultowy przedmiot tak by nie oburzyć jego wieloletnich wielbicieli. Moim zdaniem marka zdecydowanie odrobiła swoje zadanie domowe.

Szklane naczynia zyskały bardziej miękkie, subtelnie zaokrąglone linie oraz charakterystyczne owalne wgłębienie wokół etykiety jeszcze mocniej podkreślające ikoniczny wręcz symbol marki. Delikatnie odświeżono również typografię. Słynne „dancing letters” — rozrzucone liternictwo inspirowane ręcznymi szkicami współzałożyciela domu Desmonda Knox-Leeta — stały się nieco bardziej wyraziste i współczesne, nie tracąc jednak swojego artystycznego charakteru.

Nowy projekt świec to także wyraźny krok w stronę bardziej odpowiedzialnego luksusu. Marka zapowiedziała system refillów, które od września dostępne będą początkowo dla 10 najbardziej kultowych kompozycji. Dzięki temu szklane naczynia będzie można zachować i ponownie wypełniać wkładami, a samo szkło stało się przy okazji lżejsze i bardziej przyjazne środowisku. Bardzo podoba mi się kierunek, w którym luksus zaczyna coraz częściej spotykać się z ideą trwałości i ponownego użycia.

Wieczór uświetnił mini recital Adama Bałdycha, który wykonał autorską, skrzypcową interpretację procesu zapalania i palenia się świecy. Minimalistyczne wnętrze galerii, dźwięk skrzypiec i dziesiątki płonących świec ułożonych w charakterystyczny owal Diptyque stworzyły atmosferę bardziej przypominającą artystyczny wernisaż niż typową premierę produktu.

Do słynnego „zielnika” marki dołączyło jednocześnie pięć nowych kompozycji stworzonych przez dwie wybitne perfumiarki — Olivię Giacobetti oraz Alexandrę Carlin. Wśród nowości, które odkryliśmy znalazły się: Rhubarbe, Ortie, Café, Sésame Noir oraz Shiso — przy czym ta ostatnia świeca dostępna będzie wyłącznie w butikach firmowych marki.

Moimi osobistymi faworytami okazały się dwa zupełnie różne klimaty. Na dzień — Rabarbar i Pokrzywa: zielone, świetliste, niezwykle letnie i świetnie wypadające w duecie. Na wieczory natomiast bez reszty kupił mnie Czarny Sezam — ciepły, suchy, lekko przypalany aromat o niemal medytacyjnym, ale również apetycznym charakterze.

Diptyque po raz kolejny przypomniało mi, że świeca zapachowa może być czymś znacznie więcej niż tylko… świecą. Może stać się światłem, atmosferą, wspomnieniem… a czasem nawet małym dziełem sztuki.

Valentino Born in Roma Purple Melancholia

Valentino Born in Roma Purple Melancholia