PODSUMOWANIE ROKU 2025
Minęło ćwierćwiecze, a u mnie dekada pisania o perfumach. Tak mniej więcej. Dziesięć lat temu przeżywałem wypalenie zawodowe i pomyślałem, że jeżeli nie znajdę sobie czegoś na boku, jakiejś odskoczni, źle to się skończy. No i znalazłem sobie perfumy. To one mnie wtedy uratowały. Miały być z początku pobocznym hobby, z czasem jednak zmieniły się w drugą pracę. Czy z końcem tej mocno zaperfumowanej dekady zatoczyłem koło i czuję w stosunku do blogowania to co wtedy czułem do uczenia angielskiego? Być może… Czy czas znaleźć sobie jakąś inną zajawkę? Być może… Ale zanim o tym, skupmy się na 2025, w którym znowu sporo się działo, a ja tradycyjnie chciałbym to podsumować, choć obiecuję zrobić to w telegraficznym skrócie. Przyznam też doroczne Karolki czyli subiektywne nagrody dla najlepszych zapachów mijającego roku. I tu też swoją własną cenzorską ręką obciąłem ilość kategorii do jedynie… dwudziestu (haha). Perfumowy festiwal rozdawnictwa nagród został ukrócony!
W sumie na blogu w 2025 roku pojawiło się 86 wpisów. Wśród nich stałe cykle: Ulubieńcy Miesiąca, Co nowego? i bardzo lubiany przez Was Kwestionariusz Charliego. Tworzyłem też regularne treści na moich mediach społecznościowych czyli na FB i Instagramie. Założyłem konto na Threads, ale jakoś mnie tam nie ciągnie. Tik Toka nadal nie posiadam i myślę, że tak już zostanie.
Spójrzmy teraz na mój 2025 rok miesiąc po miesiącu
W styczniu witałem nowe Dior Homme Parfum w Donkey Shoe i odpaliłem testy w nowej edycji konkursu Love Cosmetics Awards. W Krakowie wziąłem udział w fantastycznym koncercie Edyty Bartosiewicz z orkiestrą symfoniczną.
W lutym urządziłem waniliowe CharlieWykłada, a w warszawskim Jassmine, który na jedną noc zamienił się w paryski klub podziwiałem limitowaną niebieską edycję zapachu Orphéon Diptyque
W marcu urządziłem sobie Tydzień z Zapachami Drzewnymi. W pierwszym dniu wiosny wybrałem się na perfumeryjne wagary do Krakowa by uczcić wypadający w tym samym dniu Światowy Dzień Perfum.
W kwietniu wziąłem udział w warsztatach tworzenia perfum w Poznaniu. Tam też odwiedziłem wystawę Chełmońskiego. W ogrodzie pięknie kwitły magnolie. Byłem też rozpieszczany w gabinecie Guerlain w Warszawie.
W maju zrobiłem sobie wiosenny detox, wybrałem się na perfumowy wypad do Łodzi, a w ramach CharlieWykłada wyłożyłem wszystkie swoje irysy.
W czerwcu doznałem prawdziwej kwiatoterapii. W ogrodzie wybuchły piwonie, a w warszawskim ogrodzie botanicznym utonąłem w różach podczas genialnego eventu Diptyque x Kwiaty & Miut dla uczczenia re-launchu Eau Capitale.
W lipcu poznałem w Krakowie świetne polskie perfumy kocankowe O obrotach…, byłem na botanicznym spacerze, uprawiałem w ogrodzie lawendę, a w ramach cyklu spotkań CharlieWykłada opowiadałem o zapachach różanych.
W sierpniu dużo jeździłem na rowerze, dane mi było odkryć the Gulf Collection marki Gallivant, wziąłem udział w warsztatach zapachowych ze Slou Lab i jadłem lody inspirowane nowym zapachem Guerlain Florabloom.
We wrześniu gościłem na potrójnej premierze marki Sisley, wąchałem nową Miss Dior Essence zagryzając ją jeżynami, w Krakowie osobiście poznałem założycielkę Ormonde Jayne i poddałem się ultra przyjemnemu i skutecznemu zabiegowi w salonie Yasumi.
W październiku byłem na premierze Bleu de Chanel L’Exclusif, pisałem o perfumowaniu włosów, odkrywałem zapachy Brunello Cucinelli i kupiłem (oraz zmontowałem!) wymarzoną witrynę na flakony.
W listopadzie ponownie uciekłem na perfumowe wagary do Krakowa, gdzie spełniłem jedno ze swoich zapachowych marzeń. Brałem udział w kawowym cuppingu, odwiedziłem Katowice, a w niezwykłym miejscu na warszawskiej Starówce odkrywałem świąteczną kolekcję Diptyque.
W grudniu w zasadzie nie używałem perfum. Moje Święta pachniały czystym powietrzem i kawowymi ziarnami z kalendarza adwentowego. Wcześniej, w warszawskim hotelu Nobu, uczestniczyłem w świątecznym toaście z marką Acqua di Parma. Nagrałem też podcast o kultowych zapachach lat 90 dla Vogue Polska.
Gdzieś tak w połowie listopada zacząłem doświadczać przesycenia perfumami. Nagle zaczęły mi przeszkadzać, fizycznie mnie osaczały. Nie zmienił mi się sam odbiór zapachów. Czułem je nadal dobrze - powiedziałbym: aż za dobrze! Dwa psiki na skórę męczyły. Męczyli mocno wyperfumowani ludzie w sklepach, przedświąteczne galerie handlowe stały się horrorem, a podróż w pociągu obok kogoś skropionego ‘arabem’ opresją. Przestałem się więc perfumować. Przestałem palić świece, używać kadzideł i mocno pachnących kosmetyków. Do minimum ograniczyłem testowanie. Dałem sobie czas na zapachowy detox do końca roku. I co? Rok się skończył, a mnie nadal nie ciągnie do zlewania się perfumami. Nadal mnie nie ciągnie do kompulsywnego testowania i ciągłego nadawania o perfumach. Wciąż rozkoszuję się zapachem świeżo wywietrzonego pokoju. Mój detox zatem trwa. Jak długo? Sam nie wiem. Będę słuchał swojego organizmu. Nie zamierzam do niczego go zmuszać. W końcu to miało być przecież tylko hobby...
Nie chcę się żegnać, ale z pewnością zwalniam. Będzie mnie tu i w SM mniej. Moja obecność będzie bardziej organiczna. Początek roku zamierzam spędzić w trybie slow korzystając w pełni z zalet JOMO. A może wszystko zmieni się na wiosnę? Nic na siłę. Zobaczymy…
A teraz rozwijam już czerwony dywan i zapraszam na scenę zapachy i momenty, które sprawiły mi najwięcej radości w 2025. Uważam je za najlepsze zapachy roku z mojej perspektywy. The Charlies 2025 go to…
Bardzo Wam dziękuję za kolejny wspólny rok!
NAJLEPSZY ZAPACH ROKU:
Penhaligon’s Fortuitous Finley
Uwielbiam tę ekscentryczną arystokratyczną rodzinkę! Jej nowy członek - 0grodnik, Pan Finley - trafił swoją zapachową opowieścią w sam środek mojego serca. Jest zielono, jest pistacjowo, jest skórzanie, ale wszystko to tak ładnie przystrzyżone jak w przepięknej reklamie zapachu. A na dodatek jeszcze rozbudził wspomnienia o Fahrenheicie (fiołek!). Uwielbiam tego wiktoriańskiego rumaka!
NAJLEPSZY ZAPACH DAMSKI:
Dior Miss Dior Essence
W końcu Miss Dior na miarę nowego wieku! Zadziorna, ale szanująca klasykę. Owocowe szaleństwo uspokojone kwiatami i osadzone na prawdziwie szyprowej bazie. Brawo, Panie Kurdjian!
NAJLEPSZY ZAPACH MĘSKI:
D&G Devotion pour Homme
To świeże podejście do nuty kawowej ujęło mnie od samego początku. Czuję czarne ziarna unoszące się we włoskim powietrzu. Zapomnijcie o sztucznych. przesłodzonych kapuczinach! Tu podaje się espresso romano!
NAJLEPSZY ZAPACH UNISEX:
Guerlain Ambre Samar
Kolor, który mówi wszystko: tu będzie się działo! Ambra z przepięknym przyprawowym twistem. Zamiast nudzić, kręci w nosie. I trwa z każdą minutą podnosząc temperaturę na skórze.
NAJLEPSZY ZAPACH NISZOWY:
Gallivant Ar Riyad
Cała nowa kolekcja Gallivant inspirowana Emiratami.jest godna poznania, ale to właśnie Ar Riyad oblał mnie najpiękniejszym klimatem. Kwiaty, przyprawy, tytoń. Ten zapach to płynne złoto!
NAJLEPSZY ZAPACH BUTIKOWY:
Dior Bois Talisman
Uwielbiam klimat drzewny podany na słodko. A moja ulubiona słodycz? Palony cukier! Plus odrobina dymku. Wszystko to daje mi Bois Talisman and I’m loving it!.
NAJLEPSZY ZAPACH POLSKI:
Chronicles O obrotach
Kocankowy klimat tak dobry, że chciałoby się zabrać ten zapach na inne planety by poznali go obcy! Wielki szacun również za podawanie historii bez kurzu, za to z iście pedantycznym podejściem do szczegółów.
NAJBARDZIEJ OPTYMISTYCZNY ZAPACH:
Acqua di Parma Buongiorno
To był zapach moich wszystkich letnich poranków! Oraz tych jesiennych gdy potrzebowałem kopa optymizmu. Cytrusy plus zieleń. Tylko tyle i aż tyle. I tylko Acqua di Parma tak potrafi!
NAJLEPSZY FLAKON:
Atkinsons Born for Eternity
Gdy patrzę na ten flakon przed oczami mam jedno z epickich filmowych dzieł o Starożytności. Czyli moje guilty pleasure. A do tego złoto, które kocham i niebieskość, którą wielbię. Koniecznie obejrzyjcie go od tyłu w słońcu!
NAJWIĘKSZE ROZCZAROWANIE:
Prada Paradigme
Oczekiwania wobec tego przepięknego flakonu i genialnej nazwy były ogromne. Niestety sam zapach im nie sprostał. Geranium podane na sposób słodko-szamponowy to jednak nie moje geranium.
OSOBISTE ODKRYCIE:
Mokosh Mirratum
Był to pierwszy, nowy zapach jaki poznałem w 2025. Cudna drzewna, niszowa róża za przyzwoitą polską cenę. Tak go zhypowałem, że magazyny firmy zaczęły świecić pustkami. I nadal Wam powiadam: kupujcie to!
SPEŁNIONE MARZENIE:
Frederic Malle Music for a While
Pewne rzeczy przychodzą dopiero kiedy przyjdzie na nie czas. Music for a While poznałem przed laty w Londynie, kupiłem po latach w Krakowie… kiedy zostało już wycofane. Tym większa moja radość. Polecam krakowskie Kurniki!
NAJLEPSZA NOWA LINIA:
Wolfbrothers Slavic Myths
Wolfbrothers idą konsekwentnie wytyczoną sobie drogą. Po polskich zwierzakach wzięli się za słowiańskie mity. I zrobili to znakomicie. Ja pokochałem zimną, pikantną Morę, a Ty?
NAJLEPSZA NOWA MARKA:
Brunello Cucinelli
Nie ma zapachu w tej marce, którego bym nie chciał mieć. Co za jakość! Co za wykonanie! Co za styl! Jest drogo, ale są to najlepiej wydane pieniądze. I pomyśl, że nadal taniej niż kaszmirowy kardigan.
NAJLEPSZA REKLAMA:
Miu Miu Miutine
Słownik, biblioteka, restauracja, garderoba… W tej reklamie odwiedzamy moje ulubione miejsca. Jest świeżo, inteligentnie, ciekawie. Emma Corrin olśniewa brakiem maniery. Do you also dress up just to stay at home?
NUTA ROKU:
Wanilia
Poddaję się! Ona naprawdę wciąż rządzi! Pokolenie Z oszalało na punkcie waniliowych, miękkich słodziaków. Ja na szczęście znajduję również wanilie bardziej charakterne, jak np. ta w Vanille Carbone Atelier Materi
TREND ROKU:
Starzenie perfum
Zaczęło się od Amouage i ich kolekcji Essences starzonej w opalanych, dębowych beczkach. Tą samą drogą poszedł Guerlain podrasowując wanilię w Habit Rouge Spirit drzewną sygnaturą. Acqua di Parma z kolei postawiła na wydłużoną macerację w swojej podlinii La Riserva.
NAJPIĘKNIEJSZA PREMIERA:
Bleu de Chanel L’Exclusif
Cudowne zespolenie zapachu, koloru i dźwięku. To czego doświadczyłem na koncercie w warszawskim klubie Jassmine było prawdziwą synestetyczną ucztą. Niezapomniane wrażenia!
NAJPIĘKNIEJSZY EVENT:
Diptyque Eau Capitale
Różana eksplozja u progu lata! Tylu róż w jednym miejscu chyba nigdy nie widziałem. Spacer po rosarium z przewodniczką, która dbała o ogrody króla Karola i przepiękny pokaz aranżacji kwiatowych w wykonaniu Kwiaty & Miut to już powód do ekstazy. Ale była jeszcze różana lemoniada i on - różany, paryski szypr - Eau Capitale!
NAJLEPSZE NOWE MIEJSCE:
Nosy Club
To była absolutna nowość i totalny strzał w dziesiątkę! Niszowe, nieznane na naszym rynku zapachy, podawane co miesiąc do twoich drzwi. Zawsze na czas i zawsze tak samo pięknie podane. Otwierasz, testujesz w ciemno lub od razu odkrywasz co to za marka. A potem gdy już wiesz, który zapach najbardziej trafił w twoje gusta po prostu go kupujesz. Ze zniżką! How cool is that!




