*KWESTIONARIUSZ CHARLIEGO* - Alan Balewski
Alan Balewski
Polski perfumiarz. Zaczynał naukę tworzenia perfum jako samouk, by następnie szkolić się w prestiżowej, francuskiej szkole dla nosów - ISIPCA. Na bazie zdobytego doświadczenia stworzył niezależne laboratorium perfumowe oraz osobistą markę perfum - Bale. W jej ramach tworzy ręcznie krótkie, limitowane serie perfum. Jest także współtwórcą niszowej marki Chronicles gdzie ważne momenty i osoby w historii ubierane są w zapachy. Alana poznałem osobiście parę lat temu w Trójmieście skąd się wywodzi. Zrobił na mnie wrażenie swoją dojrzałością, profesjonalizmem i… niesamowicie wysmakowanym sposobem ubierania się. W ubiegłym roku stworzony przez Alana zapach “O obrotach” uznałem w swoim podsumowaniu za najlepszy polski zapach 2025 roku.
***
1. Twoimi pierwszymi poważnymi perfumami były…?
Klasyczne, zielone Polo od Ralph Lauren. Pobiegłem wtedy do perfumerii i kupiłem za kieszonkowe. 13-latek, który roztaczał zapach skórzanej tapicerki i zgaszonego papierosa musiał być dla otoczenia ciekawym fenomenem.
2. Co kochasz w perfumach?
Wolność. Z perspektywy twórcy jak i odbiorcy. W świecie perfum nie ma dogmatów, nie ma jednej właściwej ścieżki tworzenia. Tak samo nie ma jednej prawidłowej interpretacji zapachu. U każdego na skórze kompozycja prezentuje inne oblicza. Każdy z nas różni się odbiorem zapachu, skojarzeniami i emocjami jakie ten w nas wywołuje.
3. Co Cię w perfumach denerwuje?
Perfumeria, której kierunek wyznaczają księgowi i marketingowcy. Domy perfumowe, które powielają bezpieczne schematy, aby maksymalizować zysk. Kompozycje naśladujące się nawzajem. Większość budżetu wkładana w pseudo-luksusowe opakowania. A zawartość? Często warta grosze…
4. Gdybyś był nutą zapachową, byłbyś…
Narcyzem… wiem co sobie teraz pomyślisz, hahah! Uwielbiam zapach kwiatów narcyza – ma w sobie dużo przeciwstawieństw. Bezkompromisowy, lecz nienarzucający. W pracy z nim, trudny do opanowania. Za to na koniec potrafi wynagrodzić włożony trud.
5. Pierwsze miejsce, na które aplikujesz perfumy to…?
Z racji pracy… oczywiście blotter. A kiedy zakładam na siebie, to zaczynam od nadgarstków. Potem nadmiar z nadgarstków przenoszę i dotykam lekko za uszami.
6. Twoje autorskie perfumy na pewno zawierałyby nutę…?
Prawie zawsze sięgam w swoich projektach po paczulę. Nawet tam, gdzie nie ma ona być wprost wyczuwalna. Paczula w małych dawkach działa cudownie na kompozycję – dodaje jej głębi i wyrafinowania. W większych dawkach nadaje charakter, wciąga i uzależnia.
7. Ostatnia perfumeryjna miłość?
Ambre Suprême od Les Indemodables. Naprawdę ciężko znaleźć we współczesnej perfumerii perfumy oparte na naturalnej szarej ambrze. W dodatku użytej w taki sposób, że ta ambra czyni prawdziwą magię we flakonie. Antoine Lie tego dokonał!
8. Gdy zapominasz się poperfumować…?
U mnie to działa na odwrót. Niestety zwykle nie mogę być wyperfumowany. Do pracy muszę być „czysty”. Między pracą zaś testować prototypy swoich projektów. Czasami jednak natura perfumaniaka bierze górę i w biegu czymś się spryskam… ups .
9. Możesz otrzymać dożywotni zapas wszystkich perfum jednej marki. Którą wybierzesz?
Mona di Orio. Ubóstwiam wrażliwość Mony – to w jak unikalny sposób przedstawiała dobrze znane nam wszystkim składniki. W jej dziełach nabierały one zupełnie nowego znaczenia. Jej przedwczesne odejście uważam za największą stratę współczesnej perfumerii.
10. Za jakim zapachem tęsknisz?
Tęsknię za tym, jak niegdyś perfumy działały na moją wyobraźnię. Teraz, kiedy nauczyłem się rozpoznawać składniki, poznałem tajniki budowy akordów, odbieram te same zapachy zupełnie inaczej, bardziej technicznie. Nie ma już skojarzeń, wyobrażeń, opowieści – są składniki, akordy, przejścia, jest kompozycja.




