Hi!

Witaj w świecie Charliego! Make yourself at home and smell the roses!

*KWESTIONARIUSZ CHARLIEGO* - Klaudia Heintze

*KWESTIONARIUSZ CHARLIEGO* - Klaudia Heintze

Klaudia Heintze

Klaudia to dla mnie archetyp blogerki perfumeryjnej. Jej blog: - Sabbath of Senses - był jedną z moich pierwszych lektur zapachowych. Dziś znajdziecie tam ponad tysiąc artykułów. Klaudia robi chyba wszystko co można robić w temacie perfum: szkoli, tworzy, wykłada, przeprowadza wywiady, robi wyjątkowe zdjęcia. Miałem wielokrotnie przyjemność spotkać się z nią przy okazji premier czy warsztatów i za każdym razem były to bardzo cenne wymiany zdań na temat perfum i nie tylko. Klaudia to osoba, której image totalnie współgra z perfumami, które kocha i nosi. Bardzo mnie to przekonuje i szczerze to podziwiam. Jej zapachowy podpis to dla mnie aromaty drzewne, kadzidlane, ziołowe. A już niedługo perfumy Klaudii każdy z nas będzie mógł poznać i kupić. Bardzo czekam!

***

1. Twoimi pierwszymi poważnymi perfumami były…?

Theorema Fendi. Oszczędzałam na nie miesiącami i chyba nawet dociągnęłam do roku, bo chodziłam jeszcze do szkoły wówczas. Ostatecznie dostałam je w prezencie od chłopaka. Pudełko i karteczkę dołączoną do nich mam do dziś. Chłopaka też sobie zatrzymałam.

2. Co kochasz w perfumach?

Wszystko!

Jan Kiepura śpiewał: Brunetki, blondynki, ja wszystkie was dziewczynki… I ja tak mam z perfumami. Kocham to, że istnieją. Że pachną. Że mogę, a nie muszę. Że jednym gestem otwieram cały kalejdoskop wrażeń. Że noszę przez szarą codzienność wielkie dzieło sztuki i nikt o tym nie wie.

3. Co Cię w perfumach denerwuje?

W perfumach nic.

Nie denerwuje mnie, że są łatwe, płytkie czy banalne. To nie ja decyduję o tym, co porusza innych ludzi. Albo co nie porusza, tylko daje im komfortowe otulenie. Natomiast denerwuje mnie marketing. To, że próbuje się ludziom mówić, co im się powinno podobać i co powinni kupić. Wyrzuciłabym na śmietnik historii przymus dostosowywania się do oczekiwań, nakłanianie do nabywania i teksty w stylu : Kobieta, która się nie perfumuje nie ma przyszłości. Kobieta (i mężczyzna) ma prawo się perfumować albo nie; nosić perfumy trendy albo perfumy passe albo żadne; wydawać na nie „straszne pieniądze” albo nic.

4. Gdybyś była nutą zapachową, byłabyś…

Oudem.

Fascynuje mnie opowieść, która stoi za tą nutą. To, że drewno miękkie i pozbawione wartości użytkowych przez walkę z trudnościami staje się twarde i cenne. To trochę jak z ludźmi. Możemy się poddać, ale możemy też walczyć i stawać się coraz bardziej wyjątkowi, wartościowi, silni.

5. Pierwsze miejsce, na które aplikujesz perfumy to…?

Kiedy testuję to zgięcie łokcia. Tam jest im ciepło, a ja mogę powąchać zapach tuż przy skórze. Kiedy używam – szyja i „międzybiuście”. Perfumy pięknie się tulą do skóry, a ja mam tuż nad nimi nos i je czuję.

6. Twoje autorskie perfumy na pewno zawierałyby nutę…?

Wiesz… ja już mam autorskie perfumy, tylko jeszcze nie weszły do sprzedaży. I myślę, że żadna z moich kompozycji nie obejdzie się bez nut drzewnych. Ja nawet żartuję, ze w poprzednim wcieleniu nazywałam się Pinokio. Mogłabym całe życie pachnieć drewnem i niczym innym. Drewnem jasnym jak jedwabna nitka i ciemnym jak Szeol. Świeżym i starym. Zielonym i palonym. I zgrzybiałym oczywiście też.

7. Ostatnia perfumeryjna miłość?

Jestem kochliwa. Ale wykorzystam tę okazję, żeby wspomnieć o najnowszych perfumach młodego polskiego perfumiarza Alana Balewskiego: O obrotach. Kompozycja powstała we współpracy z Muzeum Dom Kopernika w Toruniu i jest stworzona z miłością i szacunkiem dla historii. To nie są łatwe perfumy, ale właśnie dlatego są takie adekwatne. I inspirujące. Zakochałam się w ludziach, którzy stoją za tym zapachem. W ich pasji i szczerości.

8. Gdy zapominasz się poperfumować…?

To nic.

9. Możesz otrzymać dożywotni zapas wszystkich perfum jednej marki. Którą wybierzesz?

Comme des Garcons. To jest marka, która „wystartowała” niszę. Marka, w której portfolio znajdziemy dziesiątki perełek. Marka, która zrobiła wszystko. I jeszcze troszkę.

10. Za jakim zapachem tęsknisz?

Tęskniłabym za Black Cashmere Donny Karan, ale nie muszę, bo nachomikowałam tyle, że starczy mnie i moim wnukom. Których nie mam. Chciałabym mieć Le Feu d’Issey Issey Miyake. To nigdy nie były perfumy tak do końca „moje”, ale były tak unikalne, że nic mi ich nie jest w stanie zastąpić. Nawet podobna i bardzo piękna Etra Etro nie ma tej śmietankowości. Nie cierpię jakoś strasznie, ale nostalgia jest.

Charlie, dziękuję Ci za zaproszenie do wypełnienia kwestionariusza. Uwielbiam Twojego bloga i przyznaję, marzyłam od dawna o tym zaproszeniu.

Pozdrawiam czytelników Charliego!

To My Ships - Stand Up Bravely

To My Ships - Stand Up Bravely