*KWESTIONARIUSZ CHARLIEGO* - Dominik Kłudkiewicz
Dominik Kłudkiewicz
Chemik, pasjonat kosmetologii i męskiej pielęgnacji. Na co dzień związany z przemysłem farmaceutycznym, gdzie zajmuje się syntezą organiczną. W sieci możecie go znaleźć jako Uroda Okiem Faceta - na swoim blogu i profilu na Instagramie dzieli się recenzjami kosmetyków,wrażeniami z zabiegów kosmetologicznych oraz przybliża zagadnienia związane z szeroko rozumianym światem beauty. Do tematów podchodzi męskim okiem, łącząc solidne podstawy naukowe z praktyką i nutą czarnego humoru. Prywatnie fan niebanalnych, cięższych perfum i bardzo fajny influ-kolega. Zwykł mówić, że nie potrafi pisać o zapachach, ale zupełnie mu w to nie wierzcie…
***
1. Twoimi pierwszymi poważnymi perfumami były…?
Tak sobie myślę, że pierwszymi perfumami, z których naprawdę się cieszyłem, był Hugo Boss - Hugo. To były czasy liceum i doskonale pamiętam, że aplikowałem ten zapach w naprawdę dużych ilościach. Z perspektywy czasu mam wrażenie, że ciągnęła się za mną prawdziwa chmura Bossa.
Dziś na pewno bym tego nie zrobił. Chciałem po prostu czuć go mocniej i dłużej… a osoby, które znają ten zapach, wiedzą, że nie należy on do szczególnie intensywnych. Dla mnie był i w pewnym sensie nadal jest zapachem świeżym, aromatyczno-ziołowym, bardzo charakterystycznym dla tamtego okresu.
Do dziś mam jedno opakowanie tego zapachu, choć szczerze przyznam, że nie pamiętam, kiedy ostatni raz po nie sięgałem. Trzymam je raczej z sentymentu niż z realnej potrzeby używania.
2. Co kochasz w perfumach?
Kocham perfumy za to, że oddziałują na moją wyobraźnię i potrafią przenieść mnie w odległe miejsca, wywołując wspomnienia i emocje. Kocham je również za to, że potrafią zaskakiwać - są zmienne, nieoczywiste i jak pisałem wcześniej, naprawdę silnie działają na emocje. Od śmiechu, przez pewność siebie, aż po czasami seksualne podniecenie.
3. Co Cię w perfumach denerwuje?
Muszę przyznać, że w perfumach denerwuje mnie moment, gdy zapach jest „płaski”, pozbawiony głębi. Nawet w najprostszym zapachu choćby wanilii - może pojawić się wielowymiarowość, przestrzeń, pewien rodzaj warstw czy poziomów. Mickiewicz ze mnie żaden, ale właśnie w ten sposób najłatwiej mi zobrazować to, co mam na myśli. W wielu tanich perfumach brak jakiegokolwiek rozwoju. Jest zapach, który pozostaje płaski, oczywisty i dokładnie taki sam tuż po aplikacji, jak i po godzinie od niej. Nic się nie dzieje. Nie wiem, czy potrafię to dobrze wytłumaczyć, ale w perfumach irytuje mnie też coś, co nazwałbym sztucznością i „chemią”. Oczywiście wiem, że wszystkie zapachy to czysta chemia w końcu sam się nią zajmuję, ale w niektórych kompozycjach pojawia się coś doskonale mi znanego z pracy: surowe, laboratoryjne nuty, którym daleko do tego, by w ogóle mówić o nich, że pachną.
4. Gdybyś był nutą zapachową, byłbyś…
Trudne pytanie, bo lubię wiele różnych grup zapachowych. Jednak przyparty do muru myślę, że chciałbym być nutą kadzidlaną, czyli głęboką, tajemniczą i intrygującą. Ten zapach naprawdę mnie fascynuje: kojarzy się z ciepłem, spokojem i mistycyzmem. Do dziś wspominam moje podróże, podczas których miałem okazję odkryć i poczuć go w pełni.
5. Pierwsze miejsce, na które aplikujesz perfumy to…?
Nie będę chyba zbyt oryginalny, ale zapachy aplikuję na owłosioną klatę, potem na okolice szyi, a na końcu na nadgarstki. Wiele osób pewnie stwierdzi, że tak się perfum nie używa - ja jednak mam to w… nosie. Taki sposób aplikacji sprawia, że zapach zostaje ze mną naprawdę długo. W ruchu, podczas codziennych czynności, perfumy stopniowo się uwalniają i regularnie dają mi małe, zapachowe momenty przyjemności.
6. Twoje autorskie perfumy na pewno zawierałyby nutę…?
Hmm… kolejne trudne pytanie. Wszystko zależy od tego, czy miałby to być zapach wyłącznie dla mnie, czy jednak skierowany do szerszego grona odbiorców. Wielokrotnie tworzyłem już własne kompozycje zapachowe. Jakiś czas temu pozwoliłem sobie kupić różne bazy zapachowe i po prostu poszalałem. Byłem też na warsztatach u Anny Bojar, a innym razem bawiłem się w komponowanie zapachu w słynnej Mo61. A wracając do samych zapachów… szczególnie intrygują mnie i przyciągają nuty zwierzęce oraz żywiczne. Lubię również czekoladę, różę, kadzidło i akordy skórzane.
7. Ostatnia perfumeryjna miłość?
Miłość… myślę, że to raczej zaciekawienie balansujące na granicy zauroczenia i fascynacji. Ostatnio odkryłem molekuły od Piotra Blaka. A jak to z molekułami bywa czasem je czuję, czasem zupełnie nie, i właśnie to mnie intryguje. Za każdym razem, gdy zapach się pojawia, zastanawiam się, czy nie ujawniło się w nim coś nowego, innego. Ta niepewność i zmienność nieustannie podsycają moje zainteresowanie.
Bardzo lubię również Falcon Leather od Matière Première oraz Safran Secret od Maison Crivelli. Te ostatnie, mam wrażenie, ze świata niszy powoli wchodzą trochę do mainstreamu.
8. Gdy zapominasz się poperfumować…?
Wtedy czuję pewną pustkę, jakbym był odrobinę nagi. Mam wrażenie, że czegoś mi brakuje… Z drugiej strony lubię zapach ciała - taki naturalny, aromatyczny, lekko spocony. Oczywiście nie mylmy tego z wonią po dwóch dniach intensywnych baletów. W zależności od stanu zdrowia i diety ciało potrafi pachnieć zupełnie inaczej - czasem zaskakująco, czasem wręcz intrygująco.
9. Możesz otrzymać dożywotni zapas wszystkich perfum jednej marki. Którą wybierzesz?
Jakiś czas temu zafascynowałem się zapachami Filippo Sorcinellego. Swoją przygodę zacząłem od powszechnie znanego LAVS i od tamtej pory konsekwentnie odkrywam jego twórczość. Podoba mi się to, że jego zapachy są jak małe arcydzieła, czyli niepowtarzalne, intrygujące i potrafiące zaskoczyć. Każda kompozycja to prawdziwa uczta dla nosa. Dla przykładu: Trompette, z serii inspirowanej muzyką i dźwiękami organów z paryskiej Notre-Dame, jest aromatyczny, drzewny, pieprzny i na swój sposób lekko kwaśny. Zapach zmienia się w czasie, ewoluuje i nie pozwala się znudzić. Popper-pop : kwiatowo owocowy zapach, który jak dla mnie jest perfumeryjna wariacją popersa. To nie są perfumy dla osób początkujących. Tych zapachów trzeba się uczyć - cierpliwie je odkrywać i oswajać.
10. Za jakim zapachem tęsknisz?
Czy tęsknię? Nie wiem, czy to właściwe słowo, ale często wracam myślami do zapachów z czasów studiów. Były to m.in. Life Essence marki Fendi czy Good Life marki Davidoff. To zapachy młodości, które bardzo miło wspominam. Dziś zniknęły już z oficjalnej dystrybucji, choć w sieci nadal można znaleźć ostatnie flakony. Czasem kusi mnie, żeby kupić sobie takie małe, pachnące wspomnienie.
W ramach tych powrotów do przeszłości zdarza mi się też dosłownie „pociągnąć nosem” i przypomnieć sobie związki będące pochodnymi arylo-benzoksazoli, które syntetyzowałem. Miały one swoje charakterystyczne zapachy i o ile dobrze pamiętam, jeden z nich był nawet wyjątkowo atrakcyjny dla ciem. Ja też na niego reagowałem.




