Valentino Vendetta
Valentino Vendetta powraca.
Tym razem w wersji Newstalgia
O ile nawet ja nie pamiętam, jak pachniały klasyczne zapachy Vendetta Valentino z wczesnych lat 90., nie sądzę, by było tu wiele osób, które są w stanie przywołać tamte aromaty… Choć zawsze mogę się mylić.
Tak czy inaczej, Valentino sięga dziś po nazwę sprzed ponad trzydziestu lat i nadaje jej zupełnie nowe życie. W ramach trendu Newstalgia pojawił się właśnie duet Vendetta Donna i Vendetta Uomo — zapachy stworzone dla nowego pokolenia, zamknięte w prostych, współczesnych flakonach z charakterystycznym logo V.
I choć nazwa może uruchamiać wspomnienia, nie są to próby odtworzenia dawnych kompozycji. To raczej zabawa tym, co znamy, i tym, jak można opowiedzieć o tym na nowo.
Vendetta Donna
Moim zdecydowanym faworytem jest Vendetta Donna. Ma w sobie znacznie więcej charakteru niż jej męski odpowiednik, a wszystko za sprawą jednej bohaterki: tuberozy Osmabloom.
Pozyskana przy użyciu innowacyjnej technologii ekstrakcji Air-Capture (udoskonalona forma headspace) tuberoza jest tutaj wyraźna, kremowa, kwiecista i bardzo zmysłowa. To właśnie ona nadaje kompozycji charakter i sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie.
Jest też krwista pomarańcza, która wnosi do otwarcia soczystość i energię. I tu mała uwaga praktyczna: sok z tej tuberozowo-pomarańczowej Vendetty potrafi zostawić różowy ślad na jasnym ubraniu. Valentino najwyraźniej potraktowało nazwę Vendetta całkiem serio. Uważajcie i psikajcie z większej odległości.
Vendetta Uomo
Męska Vendetta nie zrobiła na mnie aż takiego wrażenia. Nie oznacza to jednak, że jest zła. Wręcz przeciwnie — mam wrażenie, że zastosowano tu zasadę „dla każdego coś miłego”.
Jest trochę świeżości za sprawą imbiru, odrobina słodyczy dzięki cynamonowi i lekka, łatwa w noszeniu paczula. Wszystko podane w bardzo przystępny sposób i podlane kroplą likieru
To zapach, który raczej nie będzie wymagał od nikogo przyzwyczajania się do siebie. Jest współczesny, wygodny i bezproblemowy. Tyle że właśnie dlatego zabrakło mi w nim tego czegoś, co znalazłem w Vendetta Donna. Jestem jednak pewny, że spodoba się facetom, którzy wciąż kochają słodycz w męskich zapachach.
Newstalgia w pełnym wydaniu
Dużo bardziej przekonuje mnie natomiast cała oprawa projektu. Valentino bardzo dobrze rozegrało kampanię, w której Dakota Johnson i Alexander Skarsgård występują jako partners in crime. Jest między nimi chemia, jest lekka filmowość i jest bardzo świadome mrugnięcie okiem do przeszłości.
A potem wchodzi „It's a Sin” Pet Shop Boys.
I nagle wszystko zaczyna się zgadzać.
Przebój z 1987 roku, para współczesnych bohaterów, nazwa zapożyczona z perfumeryjnej przeszłości i nowoczesne kompozycje, które wcale nie próbują udawać zapachów sprzed trzydziestu lat.
To właśnie jest Newstalgia.
Valentino bierze coś znajomego, przepuszcza przez filtr współczesności i sprawdza, czy nadal działa.
W przypadku Vendetta Donna — moim zdaniem zdecydowanie tak.
Zapach: Valentino Vendetta
Premiera: 2026
Nos: Vendetta Donna - Andrew Everett i Dominique Ropion; Vendetta Uomo - Marie Salamagne
Rodzina: Vendetta Donna - orientalno-kwiatowa; Vendetta Uomo: drzewno-przyprawowa
Nuty: Vendetta Donna: czerwona pomarańcza, tuberoza, sandałowiec; Vendetta Uomo: imbir, cynamon, paczula, likier
Trwałość i projekcja: bardzo dobra / dobra
Dostępność: woda perfumowana o poj. 10ml, 30ml, 50ml i 90ml
#FlakonyPR




