*KWESTIONARIUSZ CHARLIEGO* - Magdalena Lach
Magdalena Lach
Jedna z najlepszych polskich youtuberek urodowych. Jej kanał obchodzi właśnie 9 urodziny. Magda była też makijażystką, malarką i stylistką. I stylu rzeczywiście nie można jej odmówić. Fascynuje się estetyką japońską w ubiorze, makijażu, pielęgnacji i wnętrzach. Uwielbiam oglądać jej wnętrzarski content! Perfumowo Magda kojarzy mi się z czasem niełatwą niszą, ale i starym dobrym mainstreamem. Zobaczcie tylko ile perełek ma w swojej kolekcji! Z poniższych odpowiedzi dowiedziałem się, że łączy nas miłość do tych samych dwóch owoców. I do co najmniej jednego zapachu Diptyque…
***
1. Twoimi pierwszymi poważnymi perfumami były…?
Tendre Poison Dior: odrobina na dnie flakonu 50 ml, którą kupiłam w akademiku od przyjaciółki. Oszalałam na punkcie tego zapachu i potem zaczęła się moja trwająca do dziś miłość do flagowych perfum Dior. Dziś prawie każdy z nich jest wycofany lub ma zbyt zmienioną formułę. Więc w zeszłym roku zaczęłam nałogowo skupować perfumy vintage, których kiedyś używałam. Perełką kolekcji jest Tendre Posion - olfaktoryczna kapsuła czasu. Dokupiłam Dune, klasyczne Poison, mam wciąż flakon ukochanych popkornowych Mon Cherie. Moja kolekcja perfum vintage wciąż rośnie: Chanel 19 z 1978; YSL Opium z 1977, Le Feu D'Issey Light Issey Miyake. Poluje na Hypnotic Poison Diora. Od początku powstania jestem też wielką fanką Angel Thierrego Muglera, ale tylko oryginalnej, niewykastrowanej wersji. Uwielbiam męski A*Man oraz jego wszelkie odmiany, które również od lat kolekcjonuję i mam ich sporo.
Życzę wszystkim żeby mogli powąchać oryginalne zapachy z linii Angel, A*Man z początku lat 2000 i zrozumieć czym był jego fenomen. Nisza w Polsce nie istniała - były bardzo dobre zapachy mainstreamowe. Jeśli ktoś używał Angel, to pamięta, że zapach podążał za tobą jak fala uderzeniowa. Trzeba było go bardzo ostrożnie dozować.
2. Co kochasz w perfumach?
Różnorodność, zmienność, wybór, to że codziennie mogę być kimś innym. Czarownicą z bagien z Tokyo Milk Arsenic lub Booletproof; damą z Eau du Soir Sisley. Mam nieskończoną ilość kombinacji w kolekcji. Czasami kupuję kolejną flaszkę tylko po to, żeby je wąchać, niekoniecznie używać. Szukam określonego nastroju lub czegoś bardzo ulotnego i myślę, że jest to mój sentymentalizm i chęć zatrzymania czasu. Jednej chwili, światła, odczucia, które minęło. Zupełnie jak z magdalenką Prousta.
Kocham w nich też to, że nie musze podążać za nikim - mogę wybrać coś co na prawdę mi się podoba i zapach staje się wtedy bardzo osobistym podpisem.
3. Co Cię w perfumach denerwuje?
Że jest ich za dużo. Zawsze jak coś kupuję, mam listę tego co mogłabym kupić w zamian.
4. Gdybyś była nutą zapachową, byłabyś…
Jedną? Niemożliwe! Ale na pewno dobra porzeczka jest na wagę złota, dobra czekolada, suszone trawy i zioła oraz mech. Zapach wilgotnej ziemi i świeżego irysa. Lubię wanilię, ale ta nuta dla mnie jest tak samo trudna do zaakceptowania jak klasyczna róża. Jest wanilia i wanilia - nie każda mi się podoba.
5. Pierwsze miejsce, na które aplikujesz perfumy to…?
Lubię wchodzić w chmurę zapachu. Czasami sięgam po miesiącu po sweter i czuję sama nie wiem, które dokładnie perfumy i myślę „jakie to DOBRE, co to?” Zdarza mi się zapomnieć o jakiś perfumach i wracać do nich po latach w ten sposób. Wtedy mam „nowy” stary zapach i kolejne odkrycie.
6. Twoje autorskie perfumy na pewno zawierałyby nutę…?
Hinoki, suchego drewna, kadzidła, porzeczki, jeżyn, oudu, tytoniu, zielonych liści.
7. Ostatnia perfumeryjna miłość?
Nie mam jednej. Zapach i chęć na zapach przychodzi do mnie falami. Lubię klasyki i często do nich wracam. Mam perfumy na stałe, na każdy niuans sytuacji czy pogody. I to jest dla mnie wspaniała zabawa. Nie mogę się doczekać używania w tym roku zarówno Poison Diora jak i Pernoire Kama z gęstą syropową, czekoladową czarną jeżyną i watą cukrową, jak również suchych nut Devil's Nightcap Lush bo pachną jak błotniste bagno w Irlandii lub na przykład L’Ombre Dans L’Eau EDP Diptyque.
8. Gdy zapominasz się poperfumować…?
Jestem zła. ALE mam w torebce jedwabny woreczek z miniaturami. Szczególną miłością darzę perfumy w olejku z manufaktury Lue Lu Lab Japanise Shirne 2 oparte na czystych macerowanych ekstraktach - kiedy ich używam staję się natychmiast spokojna. Są tam też inni ulubieńcy na każdą okazję. Na przykład wspomniane Chanel 19, które są tak głębokie i suche w wydaniu z 1978 roku, że się uśmiecham. Czasami wrzucam też do niego próbki zapachów, które mnie zaintrygowały.
9. Możesz otrzymać dożywotni zapas wszystkich perfum jednej marki. Którą wybierzesz?
Wybieram wehikuł czasu i zapachy sprzed reformulacji Thierry Mugler.
10. Za jakim zapachem tęsknisz?
Zawsze tęsknię za dobrym pomidorem i klasyką Eau de Campagne Sisley. Kiedy go akurat nie używam powtarzam sobie: „Magda, powinnaś częściej używać tych perfum”. Według mnie jest to jeden z najpiękniej skomponowanych ponadczasowych zapachów unisex w stylu vintage. Bardzo krystaliczny, lodowaty, jednocześnie świeży i unikalny.
11. Twój ostatni perfumowy nabytek?
Opium YSL z 1977 roku, które rozłożyło mnie na łopatki złożonością nut zapachowych i głębi jaką daje wydaje się kolejny „zapach w stylu amber”. Zmienność tej kompozycji na skórze jest jak historia w kilku tomach: jest gęsty, żywiczny, niemal mroczny. Kupiłam go z ciekawości, przez przypadek w sklepie z używanymi meblami! Nie powstydziłaby się go żadna arabska nisza. Killer!
Kupiłam też ostatnio Orphéon Diptyque w wersji perfumowanej.
Teraz mam w planie kupić kyphi staroegipską mieszankę aromatycznych żywic, ziół.




